Witaj serdecznie w portalu informacyjnego Skawina24.com! W przypadku problemów - skontaktuj się z nami.

Przeczytano: 2880 | Kategoria: Wydarzenia

Data dodania: Wtorek, 13 paź 2015, 21:02

Skawinianka krzewi polskość w Mołdawii

Skawinianka krzewi polskość w Mołdawii

Rok temu pojechała do Mołdawii skierowana przez Ministerstwo Edukacji. W ten sposób zaczęła pracę w Stowarzyszeniu Polaków Gagauzji. Jak podkreśla skawińska nauczycielka, Agnieszka Mikulec - od początku zaczęła chłonąć mołdawskie klimaty.

Autonomiczne Terytorium Gagauzji to część Mołdawii. Zamieszkują je głównie Gagauzi - "zbułgaryzowani" Turcy. Niezależnie od teorii, język gagauski jest podobny do tureckiego, jak polski do ukraińskiego, a wyznawana religia to prawosławie. Oprócz pracy w Stowarzyszeniu Agnieszka Mikulec uczy również języka polskiego w mołdawskim Liceum im. M. Eminescu w Komracie - stolicy Gagauzji.

- Przyjechałam we wrześniu ubiegłego roku, więc mogłam delektować się naturalnym, świeżym jedzeniem. Najsmaczniejsze jest to kupowane od babuszek, które rozkładają się ze swoim towarem na chodnikach w pobliżu rynku. Pachnące winogrona, arbuzy, brzoskwinie. Świeżutka bryndza owcza. Smaczne, swojskie jajka. Znakomita chałwa - takiej jeszcze nie jadłam, zupełnie inaczej smakuje niż w Polsce czy Turcji. Mleko, kupione nawet w sklepie, potrafi skwaśnieć... Boże, jakbym wróciła w lata dzieciństwa! I nic to, że część dróg nie jest pokryta asfaltem, a niektóre bloki są zaniedbane. Najważniejsze, że ludzie gościnni, otwarci, częstują czym mogą - kompotem, pysznym turszu - tutejsze kiszone warzywa (chociaż zdarza się też kiszony... arbuz), herbatą. I nie trzeba się zapowiadać, aby przyjść w gości - relacjonuje skawinianka.

Od samego przyjazdu do Mołdawii, Agnieszka Mikulec miała sporo pracy. Na 20 września przypadło 10-lecie Stowarzyszenia Polaków - zaproszono 200 gości, w tym konsulów i prezydenta Autonomicznej Republiki Gagauzji. Za scenariusz i całokształt imprezy odpowiadała oczywiście nauczycielka ze Skawiny. - Po to tutaj jestem. To wcale mnie nie męczy, wręcz daje satysfakcję i radość.

W Komracie nie ma kościoła katolickiego, więc w niedzielę skawinianka chodzi do cerkwi. - Piękne śpiewy (nie mogę oprzeć się myśli, że słyszę bas mojego Taty, który bardzo lubił muzykę cerkiewną, więc wyobrażam sobie, że Jego duch krąży po świątyni, tym bardziej, że nasze rodzinne korzenie sięgają właśnie terenów nad Morzem Czarnym), blask i ciepło bijące z zapalanych świec i modlitwy w obcym jeszcze dla mnie języku. Nie bardzo mogę się skupić, bo ludzie chodzą, zapalają świece, a w nawach bocznych zastawione stoły chlebami, winem w butelkach po coca-coli, ręczniki, buty... Po co to? Otóż - wg wierzeń ludowych - w określonym czasie, po śmierci kogoś bliskiego, ludzie robią uroczysty obiad w domu, a do cerkwi przynoszą wyżej wymienione rzeczy, aby rozdawać biednym (uczynek miłosierdzia) i w ten sposób pomóc zmarłym, gdyby mieli jeszcze coś do odpokutowania w zaświatach... Od razu miałam skojarzenie z cz. II Dziadów.

Dzień Nauczyciela w Mołdawii przypada na początek października. - Jeszcze nigdy nie dostałam prezentów tak łapiących za serce. Byłam bardzo wzruszona - liściki od dzieci z ciepłymi słowami i życzeniami po rosyjsku (w tym języku się komunikuję), wykonana samodzielnie serwetka, bransoletka ze sznurka, długopis, balony, chryzantemy z ogródka. Potem najstarsza klasa zaprosiła nauczycieli na skromny poczęstunek - bardzo smakowały mi kanapki z pięknym, pomarańczowym kawiorem!

Agnieszka Mikulec podkreśla jednak, że nie byłaby sobą, gdyby nie wykorzystała pobytu w Mołdawii w celach turystycznych. Do dzisiaj wspomina wycieczkę krajoznawczą szlakiem wybranych monastyrów odbytą razem z dorosłymi członkami Stowarzyszenia. - Jako pierwszy na trasie znalazł się monastyr w Tipowej, uznawany za jeden z największych w Europie kompleksów skalnych (początki sięgają XI wieku). Piękne widoki z kompleksu nad Dniestrem zapierały dech w piersiach i aż trudno było uwierzyć, że tuż za rzeką znajduje się Naddniestrze. Przewodniczka, niezwykłymi opowieściami, przeniosła słuchaczy w odległe czasy, kiedy to kompleks tętnił ożywionym życiem mnichów i przybywających tutaj pątników. Na koniec wszyscy udali się malowniczą trasą, wzdłuż brzegu Dniestru, do pobliskiego wodospadu. Kolejnym miejscem był monastyr w Saharnie. Zbudowany został w wąskim i głębokim wąwozie nad brzegiem górskiego strumienia, blisko wzniesienia, gdzie - według legendy - jeden z mnichów odkrył w skale odbicie małej stopy, którą przypisał Matce Bożej. Część najbardziej zdeterminowanych uczestników wycieczki (do których oczywiście należałam) postanowiła wspiąć się na górę, na szczycie której zbudowano małą kapliczkę z rzeczoną stopą w skale. Warto było, ponieważ wokół roztaczała się niezwykła panorama na kompleks klasztorny i rzekę. Ostatnim miejscem był świetnie odrestaurowany monastyr w Curchi. Dodatkowym przeżyciem estetyczno-duchowym był czas pobytu w tym miejscu. Późne popołudnie, zachodzące słońce i śpiewy duchownych w cerkwi stanowiły piękne zwieńczenie dnia pełnego wrażeń, rozmów wokół suto zastawionego domowym jedzeniem stołu, gdzieś przy drodze i wspólnego wędrowania.

mikulec 2

W ramach poznania szerzej pojętego regionu nauczycielka ze Skawiny odwiedziła m.in. Odessę. Dzisiaj wspomina, że natychmiast zakochała się w mieście, które ma swoją duszę, a mieszkańcy... specyficzny humor. Agnieszka Mikulec uczestniczyła w operze-balecie w odesskiej operze, była też w twierdzy Akermanu nad Morzem Czarnym i próbowała spojrzeć na budowlę oczyma Mickiewicza.

Potem przyszedł czas Wszystkich Świętych. W niemal rok po śmieci ojca. - Nie mogłam być przy jego grobie, ale duchowość nie zna miejsca ani czasu. Tutaj to dzień bez polskiego blasku świec i kwiatów na cmentarzach, ale za to nowe doświadczenie - obserwacja ludzi, którzy przynoszą na cmentarz jedzenie, wino, spożywają to, wspominając zmarłych, choć zdecydowanie więcej osób z tym jedzeniem było w cerkwi i wokół niej. Któregoś dnia dołączyłam do konduktu pogrzebowego, aby zobaczyć, jak wyglądają tutejsze obrzędy funeralne. Zmarłego wiezie się ciężarówką z otwartą platformą, na której jadą jego najbliżsi, a on sam w odkrytej trumnie (nie ma tutaj tabu śmierci, jak to się dzieje w cywilizacji zachodniej i w naszej podobnie), potem śpiewy, kadzenie w cerkwi, podnoszenie stołu w górę i w dół obok głowy zmarłego. Ludzie przynoszą, głównie sztuczne, kwiaty i wkładają do trumny. W ręku zmarłego świeca, na piersiach ikona, którą całują wszyscy, żegnając się ze zmarłym, część z nich całuje zmarłego w czoło. Pod koniec ceremonii duchowny wlewa wino i błogosławi ziemię, którą krewni zabierają na cmentarz.

Co ciekawe w Mołdawii, dwa tygodnie po Nowym Roku obchodzony jest... drugi Nowy Rok, tym razem według kalendarza juliańskiego. Nie ma zajęć w szkole, instytucje są zamknięte. - Udało mi się do pierwszej w nocy chodzić po domach z grupą ze Stowarzyszenia i składać życzenia, śpiewać - to coś na kształt naszych grup kolędniczych.

Obserwowanie i zakochiwanie się w mołdawskiej kulturze to jedno, jednak najistotniejszym powodem pobytu Agnieszki Mikulec w Gagauzji jest kultywowanie polskości. W tym celu skawinianka wykorzystuje różne polskie święta do ukazania naszych tradycji i historii. Z okazji Narodowego Święta Niepodległości zorganizowała konkurs wiedzy o Polsce w liceum mołdawskim. - Wieczorem członkowie Stowarzyszenia Polaków Gagauzji spotkali się, by wspólnie świętować. Na powitanie każdy otrzymał rozetę w biało-czerwonych barwach. Stworzyliśmy wzruszające, pełne radości i piękna widowisko, na które złożyły się etiudy teatralne, śpiewy pieśni patriotycznych, pokazy tańców narodowych, fragmenty filmów pokazujących historię Polski. W tym dniu rozstrzygnięto również konkurs plastyczny na drzewo genealogiczne ogłoszony wśród dzieci i młodzieży Stowarzyszenia. Na koniec uczestnicy spotkania biesiadowali w miłej atmosferze.

Podczas Andrzejek było tradycyjne lanie wosku, zabawy i loteria fantowa, a nawet tort. - Wszystkim bardzo podobały się gry i zabawy, a zapach świec w sali zdradzał niewtajemniczonym, że w polskiej klasie działy się jakieś niezwyczajne rzeczy.

W grudniu odbyło się bożonarodzeniowe spotkanie świąteczne. Zaprezentowano wzruszający spektakl o aniołach, były regionalne polskie tańce, a także śpiewanie kolęd. Spotkanie swoją obecnością uświetnili: Artur Michalski, ambasador RP w Kiszyniowie oraz przedstawiciel kościoła prawosławnego. - Podczas uroczystości ambasador wręczył nagrody uczniom biorącym udział w konkursie "Znam polskie legendy". Na koniec prezes Stowarzyszenia, Ludmiła Wolewicz podarowała panu Arturowi symbol gagauskiej gościnności - duży kołacz i pieniądze na szczęście w nowym roku - wspomina Agnieszka Mikulec. - Prawie wszystkim uroczystościom towarzyszą występy znakomitego młodzieżowego zespołu tanecznego "Polacy Budżaka", który powstał w 2005 roku. Ma na swoim koncie wiele sukcesów w różnych konkursach i festiwalach zarówno w Mołdawii, jak i w Polsce.

Skawinianka na wakacje przyjechała do Polski. Jednak nawet będąc w Skawinie myślała o swoich mołdawskich podopiecznych. Przykładem może być akcja dla Siergieja Piejkowowa (mającego polskie korzenie) zorganizowana przez Agnieszkę Mikulec, a dzięki której przedsiębiorca Janusz Pijocha zebrał pieniądze na operację oka Mołdawianina.

O skawiniance pisze się nie tylko w naszym mieście, ale również w Czchowie, gdzie mieszka część rodziny Agnieszki Mikulec i gdzie swoich bliskich ma sporo skawinian. Życzymy, aby o tak pięknej działalności na rzecz krzewienia polskości i akcjach dla ratowania zdrowia naszych rodaków za granicą było coraz głośniej!

d

Brak galerii zdjęć

Zdjęcia (0)

Dodaj komentarz:

Komentarzy (3)

Pola oznaczone * są obowiązkowe

Autor: Agnieszka | Dodane: Sobota, 7 lis 2015, 18:55

Dziękuję, Madziu, za tyle ciepłych słów!Zawsze jednak powtarzam, że bez zaangażowanych uczniów niczego nie mogłabym zrobić...Przesyłam słoneczne i ciepłe pozdrowienia!

Autor: max | Dodane: Środa, 14 paź 2015, 08:58

ja tez pozdrawiam

Autor: Magdalena L. | Dodane: Wtorek, 13 paź 2015, 22:45

Moja nauczycielka języka polskiego z gimnazjum! Zawsze pełna energii, optymizmu, chęci i zapału do pracy. Nauczycielka z pasji! :) Do dzisiaj wspominam lekcje i Dziady, które przedstawialiśmy i masę innych przedsięwzięć, w które była tak zaangażowana całym sercem a co więcej potrafiła zarazić tym innych. Pozdrawiam serdecznie Pani Agnieszko!

Strona Skawina24.com wykorzystuje pliki cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Polub Nas!



Najpopularniejsze