Witaj serdecznie w portalu informacyjnego Skawina24.com! W przypadku problemów - skontaktuj się z nami.

Przeczytano: 772 | Kategoria: Wydarzenia

Data dodania: Wtorek, 14 wrz 2021, 15:45

Dyrektor biblioteki odwołany. Jeden z argumentów? Wpis na Facebooku

Dyrektor biblioteki odwołany. Jeden z argumentów? Wpis na Facebooku

Michał Grzeszczuk, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Skawinie został odwołany ze stanowiska. Bardziej niż sama decyzja zwracają uwagę argumenty, jakimi posłużył się w uzasadnieniu burmistrz Norbert Rzepisko.

Audyt

"Długotrwałe, uporczywe i celowe uniemożliwianie przeprowadzenia audytu Miejskiej Biblioteki Publicznej zleconego audytorowi zewnętrznemu. Mimo wielokrotnych publicznych deklaracji współpracy i chęci pomocy, wszystkie działania byłego dyrektora zmierzały do uniemożliwienia przeprowadzenia audytu i kontroli" - to wg odpowiedzi, jaką otrzymaliśmy z Urzędu Miasta i Gminy w Skawinie główny powód odwołania dyrektora.

Dalej urzędnicy piszą o odpowiedzialności burmistrza za finanse publiczne i jego obowiązku o to, aby dbać o wydawanie pieniędzy zgodnie z prawem oraz w racjonalny sposób. Jednym z uprawnień właścicielskich jest przeprowadzenie audytu i kontroli. Właśnie to działanie zalecali również członkowie Komisji Kultury, Sportu i Rekreacji.

"Uniemożliwienie przeprowadzenia audytu wzbudziło szereg wątpliwości i postawiło znak zapytania, co do właściwego zarządzania Miejską Biblioteką Publiczną" - czytamy w odpowiedzi UMiG na nasze pytanie o odwołanie dyrektora.

Grzeszczuk podkreśla jednak, że audytu chciał. Deklarował to w grudniu na posiedzeniu Komisji Kultury, Sportu i Rekreacji.

- Bezwzględnie i niezależnie od niczego. Każdy z podobnym do mojego doświadczeniem w zarządzaniu byłby zresztą zachwycony, że zewnętrzny podmiot, w tym wypadku UMiG w Skawinie, chce sfinansować audyt zewnętrzny biblioteki. Bo taka kontrola jest doskonałym narzędziem wspomagającym zarządzanie i - w konsekwencji - optymalizującym procesy wewnętrzne - zaznacza były dyrektor biblioteki.

Twierdzi przy tym jednak, że burmistrz zignorował rekomendację Komisji i postanowił przeprowadzić audyt wewnętrzny. Do czego miał zresztą prawo.

- Tyle tylko, że zabrał się do tego krok po kroku naruszając ustanowione wewnętrznie w Urzędzie przepisy. W tej sytuacji nie miałem wyjścia i nie mogłem dopuścić do bezprawnej kontroli. Jednocześnie starałem się wyjaśnić burmistrzowi moje stanowisko i dojść do konsensusu. Dziś jestem niemal pewny, że była to przemyślana prowokacja, służąca budowaniu błędnej argumentacji, która legła u podstaw mojego odwołania ze stanowiska - tłumaczy Grzeszczuk.

Pieniądze

Były dyrektor wielokrotnie alarmował ws. finansowania biblioteki. W jego opinii było ono zdecydowanie zbyt skromne.

- W momencie powołania na stanowisko dyrektora biblioteki, w maju 2019 r., nie zawierałem żadnej umowy z UMiG. Jedyna umowa, która została wówczas podpisana, została zawarta między burmistrzem a mną. Ona jest dostępna w sieci, więc każdy może do niej zajrzeć. No i z tej umowy burmistrz się nie wywiązał. Ale skoro pyta pan o "naddatek", to podejrzewam, że wcześniej rozmawiał pan z burmistrzem Grabcem. To jest retoryka nie do podrobienia, także dlatego, że za wszelką cenę jest wbrew faktom. Biblioteka, pomimo moich wielokrotnych próśb, kierowanych nie tylko do burmistrza, ale również do wszystkich radnych, nie otrzymała adekwatnego do zadań finansowania i żaden z burmistrzów nie zechciał w tej sprawie osobiście ze mną rozmawiać. No więc Gmina Skawina nie wywiązuje się z obowiązków (nie zobowiązań!) określonych chociażby w ustawie o bibliotekach - twierdzi Grzeszczuk.

"Naddatek", o którym wspomina były dyrektor pojawia się w odpowiedzi przesłanej do nas. Urzędnicy, zapytani o finansowanie, udzielili następującej odpowiedzi: - "Gmina wywiązuje się z naddatkiem w stosunku do podjętych zobowiązań finansowych. Natomiast to Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej odpowiada za zarobki pracowników i liczbę materiałów (książek)".

Diametralne różne oceny obu stron konfliktu nie dziwią. Inaczej sprawa wygląda z kolejnymi argumentami użytymi przez burmistrza Rzepisko w piśmie dotyczącym odwołania dyrektora. Platformą sporu stał się bowiem... Facebook. Nazwa portalu społecznościowego pojawia się nawet w urzędowym dokumencie.

Mem

- Od chwili, gdy skutecznie wraz ze współpracownikami wspomogłem Noberta Rzepisko w elekcji na stanowisko burmistrza, czułem, że przychylność szefa urzędu przestaje być moim udziałem. Sprawa ostatecznie wyjaśniła się, gdy w styczniu 2019 r. Rzepisko uczynił mnie - wbrew prawu - pełniącym obowiązki dyrektora Biblioteki, a potem aktywnie poszukiwał kandydatów na moje dotychczasowe stanowisko. Ja to rozumiem, zupełnie po chłopsku, jak się gdzieś na pięterku stodoły dołapie niezły kąsek, to logiczne, że się zrzuca drabinę, żeby nie uciekł - z sarkazmem mówi Grzeszczuk.

Jak twierdzi były dyrektor, jego prywatny profil facebookowy jest rzetelnie czytany w ratuszu.

- Wielokrotnie byłem zapraszany przez burmistrza Grabca na "kawę", podczas której wyjaśniałem niuanse mojego poczucia humoru. Mam nadzieję, że z przynajmniej pięcioprocentową skutecznością. A jeśli na tym profilu umieszczałem jakieś "donosy", to jestem chroniony przepisami o sygnalistach... Natomiast burmistrzom sugeruję nietracenie czasu na moje wpisy, tylko zajęcie się realnymi problemami gminy - dodaje Grzeszczuk.

Urzędnicy argumentują swoje zainteresowanie profilem byłego dyrektora tym, że był on szefem instytucji publicznej. Tymczasem często na prywatnym profilu publikował korespondencję służbową i wypowiadał się jako dyrektor MBP.

"Niejednokrotnie informacje kierowane do Burmistrza wcześniej pojawiały się na profilu FB zanim dotarły do adresata. Opinie wyrażane przez niego były publicznie dostępne, publikował je nie tylko na swoim profilu, ale także na grupach facebookowych oraz fanpage?ach" - czytamy w informacji przesłanej nam przez UMiG.

I dalej: "Na przestrzeni ostatnich miesięcy były dyrektor wielokrotnie publikował informacje nieprawdziwe, nierzetelne, wybiórcze, nastawione celowo na poniżenie Burmistrza i pokazanie Michała Grzeszczuka w pozytywnym świetle wprowadzając tym samym w błąd opinię publiczną."

W dokumencie podpisanym przez burmistrza, zawarto taki argument: "W dniu 12 maja 2021 r. opublikował rysunek satyryczny, przedstawiający osobę Burmistrza [...] oraz własną, na którym Burmistrz [...] wypowiada tekst: 'karaluchy pod poduchy' i wykonuje władczy gest nakrycia poduszką uniżoną postać Michała Grzeszczuka".

"Podkreślam, że były dyrektor został odwołany za celowe uniemożliwianie przeprowadzenia audytu MBP oraz wprowadzanie w błąd opinii publicznej. Sam rysunek to dowód niedojrzałości i braku zrozumienia powagi sytuacji" - tak komentuje to UMiG.

Przyszłość

Zapytaliśmy urzędników, czy pozostali pracownicy instytucji kultury w gminie Skawina muszą obawiać się zwolnień bądź odwołań jeśli nie będą zgadzać się ze zdaniem burmistrza bądź będą go otwarcie krytykować?

Odpowiedź: "Burmistrz w trakcie swojej kadencji wielokrotnie pokazał, że jest otwarty na merytoryczną dyskusję i konstruktywną krytykę zarówno w przestrzeni publicznej jak i w trakcie rozmów ?w cztery oczy?. Wszyscy pracownicy instytucji publicznych nie mają żadnych powodów do obaw, jeżeli będą wykonywali swoje obowiązki rzetelnie, sumiennie i zgodnie z prawem, a wyrażana przez nich krytyka będzie miała merytoryczny i konstruktywny charakter."

Michał Grzeszczuk złożył pozew do Sądu Pracy oraz skargę na działania burmistrza do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. I co dalej?

- Muszę zrobić zadaszenie budy mojego psa, w której śpią wyłącznie koty, znaleźć dobre domy dla kilku przybłąkanych sierściuchów, które żywię z dyrektorskiej pensji oraz spędzić trochę spokojnego czasu z rodziną - odpowiada były już dyrektor skawińskiej biblioteki.

Będziemy się przyglądać dalszemu ciągowi sprawy.

d

Brak galerii zdjęć

Zdjęcia (0)

Dodaj komentarz:

Komentarzy (0)

Pola oznaczone * są obowiązkowe

Strona Skawina24.com wykorzystuje pliki cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Polub Nas!



Najpopularniejsze