Potężny pożar. Liczą milionowe straty!
Pożar budynku gospodarczego, znajdującego się na terenie stadniny koni w Facimiechu spowodował milionowe straty. Policjanci ustalili dwóch nastolatków, którzy mogą mieć związek z tą sprawą. O ich losie i ewentualnej winie zdecyduje Sąd Rejonowy w Wieliczce, IV Wydział Rodzinny i Nieletnich.
10 listopada br. w godzinach wieczornych doszło do pożaru budynku gospodarczego znajdującego się na terenie stadniny koni.
Zniszczeniu uległ budynek gospodarczy pełen siana i słomy. Jak ustalono były to zapasy na zimę dla 100 koni. W budynku objętym pożarem znajdował się także sprzęt rolniczy. Właściciele oszacowali straty na blisko 2,5 miliona złotych. Budynek gospodarczy został w całości objęty ogniem. Akcja gaśnicza była trudna i trwała wiele godzin. Pożaru długo nie udawało się opanować. Na miejscu działało kilkanaście jednostek strażackich OSP i JRG. Na czas działań strażackich powstały utrudnienia w ruchu. W działania zaangażowani byli również policjanci.
Na szczęście nikt nie ucierpiał, a dzięki akcji strażackiej ogień nie przeniósł się na sąsiednie zabudowania.
Policjanci podjęli działania na miejscu zdarzenia mające na cele zabezpieczenie śladów i dowodów oraz ustalenie przyczyn pożaru. Przeprowadzono oględziny spalonego budynku gospodarczego z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa, którego opinia będzie kluczowa i da odpowiedź na pytanie jaka była główna przyczyna powstania ognia. W wyniku podjętych przez policjantów czynności ustalono dwie osoby nieletnie mogące mieć związek ze sprawą. Dwóch nastolatków, w obecności opiekunów, przesłuchano w charakterze nieletnich sprawców czynu karalnego z art. 288 par 1 k.k. O ich losie i winie zdecyduje Sąd Rejonowy w Wieliczce, IV Wydział Rodzinny i Nieletnich.
– Mamy monitoring, więc szybko udało się wskazać, że ten pożar to podpalenie. Do naszej stodoły weszło czterech młodych chłopców, 13-latków. Dwaj z nich rozpalili ognisko w stodole, gdzie mieliśmy zgromadzone siano i słomę dla koni. Robili zdjęcia i zamieszczali w mediach społecznościowych. A dwóch kolejnych przyglądało się temu. Potem na nagraniach widać, jak odjeżdżają na hulajnodze – relacjonuje dla Gazety Krakowskiej Joanna Mandecka-Turczyńska, która wraz z mężem Jackiem Turczyńskim oraz córką Jagodą Turczyńską prowadzą Klub Jeździecki Facimiech.
Założono zbiórkę, która ma pomóc w pokryciu gigantycznych strat. Można ją wspomóc TUTAJ



Źródło: KPP w Krakowie/Gazeta Krakowska
















