Witaj serdecznie w portalu informacyjnego Skawina24.com! W przypadku problemów - skontaktuj się z nami.

Przeczytano: 281 | Kategoria: Kultura

Data dodania: Czwartek, 5 maj 2022, 18:33

POLECAMY: WOPR. Życiu na ratunek

POLECAMY: WOPR. Życiu na ratunek

Premiera książki "WOPR. Życiu na ratunek" miała miejsce 27 kwietnia. Autorem reportaży jest skawinianin Dawid Góra. 

- Wydano już pozycje o ratownikach medycznych, policjantach, TOPR-ze i tak dalej. A o WOPR-ze cisza. Poczułem, że ci ludzie są pominięci, co jest bardzo niesprawiedliwe, bo przecież wykonują niezwykle istotą pracę - stwierdził autor w rozmowie z Wirtualną Polską.

Książka zawiera dramatyczne historie, które zdarzyły się podczas pracy ratowników wodnych. Tekst czyta się dynamicznie, jak prawdziwy thriller. Niestety, te historie zdarzyły się naprawdę.

Na szczęście nie wszystkie miały złe zakończenie. Cześć z nich jest dowodem na istnienie prawdziwej miłości i poświęcenia. A także przestrogą. Szczególnie teraz, kiedy zaczyna się sezon urlopowy - część z nas wybierze się przecież nad morze, jeziora czy rzeki.

- Kiedyś policja znalazła kilkulatka i ogłosiła to przez megafon. Chodzili po całej plaży, ale nikt się nie zgłaszał. Po godzinie zjawił się ojciec. Pytali, czemu tak późno, a gość plątał się w wyjaśnieniach. Okazało się, że trochę wypił. Poszedł do domku letniskowego, coś zjadł, odpoczął. Wiedział już, że zgubił dziecko i musiał słyszeć komunikaty z megafonu. Pomyślał zapewne, że gdy się zgłosi, policja sprawdzi jego trzeźwość. Najważniejsze było dla niego, by go nie wsadzili za kratki, a nie zapłakane, przerażone dziecko. Kilkulatek zastanawiał się, czy tata go kiedyś znajdzie, a ojciec w tym czasie czekał, aż promile wyparują. Dramat. Każdy, kto ma dziecko, doskonale zrozumie, co poczułem, kiedy usłyszałem tę historię - zaznacza Góra.

Książkę można kupić m.in. TUTAJ

Opis wydawcy:

- Pamiętam twarze niemal wszystkich zmarłych, których wyciągnąłem z wody. Ale najgłębiej w umyśle utkwiło mi oblicze samej śmierci - Przemysław Regulski, ratownik wodny

Porażająca opowieść o przepastnej toni i głębi ludzkiej solidarności

Na plaży we Władysławowie bywa blisko 60 tysięcy ludzi jednego dnia. W szczycie sezonu po mazurskich jeziorach pływa nawet 170 tysięcy osób. Twórcom thrillerów mogłoby zabraknąć wyobraźni, by nakręcić to, co działo się na polskich wodach w ciągu ostatnich lat.

Wstrząsający i poruszający reportaż o pracy ratowników wodnych. O najtrudniejszych akcjach i zawodowej codzienności. O zasadach, które ratują życie, i żywiole, który uczy pokory.

Praca na jeziorach i rzekach różni się od tej nad morzem. Tutaj nie ma tak wysokich fal, sztormów czy prądów wstecznych. Więcej jest jednak wirów czy glonów oplątujących nogi i ręce. No i samobójców skaczących z mostów do rzek. Ciało po wyciągnięciu z wody wszędzie jednak wygląda tak samo.

Ratownictwo - w szczególności wodne - ma w sobie coś uzależniającego. Kiedy ratownik gotów jest walczyć o ludzkie życie, zawsze naraża też swoje. Wobec zagrożenia reaguje odruchowo. Nie kalkuluje, nie waha się. Bohaterowie na co dzień bezimienni i anonimowi, przez cały rok ratujący setki ludzkich istnień, w tej książce otrzymują twarze i głosy.

Niezależnie od tego, czy pracują w WOPR, MOPR, SAR lub mniejszych jednostkach. Każdy z nich doskonale zna ogłuszający dźwięk miarowego rytmu serca, kiedy mierzy się z głębią.

Brak galerii zdjęć

Zdjęcia (0)

Dodaj komentarz:

Komentarzy (0)

Pola oznaczone * są obowiązkowe

Strona Skawina24.com wykorzystuje pliki cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Polub Nas!



Najpopularniejsze