Witaj serdecznie w portalu informacyjnego Skawina24.com! W przypadku problemów - skontaktuj się z nami.

ad skawina24 1000x200

Przeczytano: 4059 | Kategoria: Wydarzenia

Data dodania: Piątek, 21 lis 2014, 19:16

To się zdarzyło w Korabnikach 70 lat temu...

To się zdarzyło w Korabnikach 70 lat temu...

ŻYWA LEKCJA HISTORII - na temat: "TO SIĘ ZDARZYŁO W KORABNIKACH 70 LAT TEMU". Tragiczną historię powierzamy życzliwej pamięci wszystkich mieszkańców Skawiny oraz przyszłych pokoleń.

Historia, którą chcę dzisiaj w tym miejscu przybliżyć naszym Czytelnikom, wydarzyła się 1 lipca 1944 roku w Korabnikach. Tego dnia została w bandycki sposób rozstrzelana przez niemieckich okupantów czteroosobowa rodzina Głazów: Aleksander, jego żona Rozalia oraz dwoje dzieci: 16 letnia Roma i 11 letni Michałek. Następnie cała rodzina została zakopana na skraju lasu przy obecnej ulicy Leśnej.

Podobnych historii w czasie sześcioletniej niemieckiej okupacji w latach 1939-1945 na ziemiach polskich wydarzyło się zapewne wiele. Lecz inaczej odbiera się informacje o podobnych wydarzeniach, które miały miejsce gdzieś tam, gdzie zginęli jacyś anonimowi ludzie.

Rodzina Głazów mieszkała, tu u nas w Korabnikach. Żyją jeszcze ludzie, którzy ich pamiętają, pamiętają ten tragiczny dzień w historii miejscowości. Lecz z upływem lat fakty z tym związane powoli się zacierają w zakamarkach ludzkiej pamięci. Powstrzymajmy ten proces.

Rodzina Głazów zamieszkała w Korabnikach w czasie okupacji. Byli jedną z rodzin wypędzonych ze swoich domostw. Zapewne pochodzili z Wielkopolski (świadczyć o tym może znajomość języka niemieckiego). Inne informacje ustne wskazują, że pochodzili z rejonów Zamościa, chociaż podobno w ich oficjalnych okupacyjnych dokumentach widniała inna miejscowość -Krynica. Rodzina ta była, jak się później okazało na podstawie przekazywanych ustnie informacji, zapewne pochodzenia żydowskiego, która zmieniła wyznanie na rzymsko-katolickie.

Po przybyciu do Korabnik wynajęli mieszkanie u Ludwiki i Józefa Pylów.

Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem niemieckiego okupanta, złożyli w Magistracie Skawiny stosowną deklarację meldunkową według danych zawartych w kenkarctach. Zapewne był w nich zapis o narodowości polskiej wyznania rzymsko- katolickiego, bo w przeciwnym przypadku wynajmującej mieszkanie Głazom rodzinie Pylów groziłyby konsekwencje wynikające z dekretu Hansa Franka z dnia 15.10.1941 r. To policyjne rozporządzenie, starannie przestrzegane przez Gestapo, nakazywało wykonanie kary śmierci na wszystkich Polakach za żywienie, ukrywanie i udzielanie pomocy Żydom.

Aleksander Jan Głaz zapewne celowo szybko wtopił się w skawińskie środowisko, chcąc odwrócić od swojej rodziny zainteresowanie lokalnych folksdojczów (niem. Volksdeutsche). Świadomie zapewnie też wybrał ciężką i szkodliw dla zdrowia pracę, przy obsłudze młynów szamotowych, w fabryce materiałów ogniotrwałych znanej nam wszystkim jako "Szamotka", której współczesna nazwa brzmi "Vesuwius-Polska S.A". Fabryka ta była wtedy pod ścisłym nadzorem najwyższych władz III Rzeszy, jako zakład mający duże znaczenie gospodarczo-militarne.

Maria Sroka z d.Piskorz (jej nazwisko pojawia się wielokrotnie w historii Skawiny), będąca w latach niemieckiej okupacji sąsiadką z naprzeciwka Głazów wspomina: Wszystko wskazywało, że [Aleksander Głaz], był lekarzem. Kiedy w 1943 roku zachorowałam na ostre zapalenie błon śluzowych gardła, nosa i krtani, to on określił mój stan chorobowy jako krytyczny spowodowany zakaźną chorobą dyfterytu. Ponaglił moich rodziców o natychmiastową interwencję lekarską, wskazując równocześnie nazwę leku, który mógłby mi uratować życie. Tato mój był wówczas pracownikiem portierni w Szamotowni. Znając języki angielski i niemiecki miał wówczas rozległe kontakty z niemieckimi lekarzami. Kiedy otrzymali od niego informacje o mojej chorobie natychmiast jeden z nich złożył nam wizytę naszym w domu. Jego lekarska ocena i sugestie zaaplikowania leku potwierdziły moją chorobę dyfterytu i konieczność stosowania leku wskazanego przez Aleksandra Głaza. Może dzięki temu w roku 2014 możemy o tych faktach rozmawiać - kończy wspomnienia o nim Maria Sroka.

Stanisław Cinal wspomina rodzinę Głazów w ten sposób: Jego żona Rozalia była życzliwą i otwartą osobą. Szybko nawiązywała kontakty z sąsiadami w Korabnikach. Chętnie udzielała korepetycji z języka niemieckiego. Środkiem płatniczym za naukę były jedynie; mleko, jajka i chleb.

Córka Roma, zawsze gustownie ubrana, była urodziwa i pociągająca z długimi, pięknie falującymi włosami o naturalnym, kasztanowym kolorze. Była wspaniałym organizatorem zabaw i dyskusji, koleżanką o wybitnej inteligencji i mocnej osobowości, ale tez osobą wrażliwą, wzbudzającą ogromną sympatię. To chyba jej osobowość wśród żyjących koleżanek i kolegów była inspiracją upamiętnienia tej zbrodni na Rodzinie Głazów.

Jej młodszy brat, Michałek, bardzo piegowaty i rudy unikał kontaktów koleżeńskich. Polubił pasanie na pastwisku krów państwa Pylów. Często był widywany na zbieraniu kwiatów na korabnickich łąkach.

Tradycyjnie w każdą niedzielę, cała rodzina Głazów uczestniczyła we mszy świętej odprawianej w kościele parafialnym. W ich tymczasowym domu obok krzyża wisiał obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, a pod nim komunijna fotografia Romy.

Zięć Ludwiki i Józefa Pylów - Stanisław Jaskuła, który wprawdzie nie był świadkiem tych wydarzeń, a historię rodziny Głazów znał z przekazów rodzinnych, w swoich "Wierszach i gawędach ludowych" wydanych w 1993 roku napisał:

 

Jan i Rozalia małżonkami byli,

Mieli dwoje dzieci, dobrze z sobą żyli,

Przybyli z Krynicy, co jest niezbadane,

Zamieszkali w Korabnikach, tak jest napisane.

 

Tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku,

W pamiętnym dniu lipca, w dzień, a nie o zmroku.

Podobno był to poniedziałek, jak zapamiętano,

Przyjechali hitlerowcy pod dom Głazów rano.

 

Dwa opancerzone samochody na ulicy stały,

A w nich esesmani z psami, które głośno szczekały.

W tym czasie pani Rozalia wyszła na podwórze,

Podszedł do niej hitlerowiec, był w czarnym mundurze.

 

Donośnie po niemiecku z sobą rozmawiali,

Wyglądało jakoby się sprzeczali.

Pani Rozalia roztrzęsiona męża zawołała,

Którego hitlerowska policja zaaresztowała.

 

Po jakiejś dłuższej chwili,

Hitlerowcy z Panem Głazem powrócili.

Esesman z psem wilczurem wyszedł z samochodu,

Pobiegł szybko za Michasiem, wszedł wprost do ogrodu.

 

Michaś przykucnięty patrzył w hitlerowca, robiąc jakieś miny,

W prawej rączce miał kwiatuszek, był dzieckiem bez winy.

Podszedł do oprawcy, chciał mu podać kwiaty,

Mówiąc "proszę dostarczyć kwiaty dla mojego taty".

 

Niemiec nie wziął kwiatów, ale coś w nim drgnęło.

Może usłyszał głos z nieba "co chcesz uczynić okrutny człowieku".

A może miał swoje dzieci , w wieku dziecka tego,

Mimo wszystko wycelował z pistoletu i strzelił do niego.

 

Michaś upadł, konał w kałuży krwi, bosy,

Kula przeszyłam u skroń, krew zalała włosy.

Strzał oddany do Michasia Roma usłyszała,

Wystraszona wyszła na dwór i głośno płakała.

 

Wzięła go na ręce, do siebie tuliła,

Krew z główki Michasia ciągle się sączyła.

Mój drogi aniołeczku, braciszku kochany,

Mówiła do niego i niosła do mamy.

 

W tym momencie zbir, oprawca oddał strzał do Romy,

Ucieszony z tego czynu, stał zadowolony.

Roma padła na twarz, zamknęła powieki,

Trzymając Michasia, odeszli na wieki.

 

Nadciągnęły czarne chmury od strony zachodu,

Hitlerowcy wyprowadzili matkę do ogrodu.

Była nieprzytomna, utraciła mowę,

Faszysta wycelował do niej i strzelił jej w głowę.

 

Pan Głaz słysząc strzały, siedział w samochodzie.

Znienacka oprawcy go wyciągnęli, znalazł się w ogrodzie.

On już nic nie widział, gdzie jest, co się stało,

Jego serce tego bólu już nie wytrzymało.

 

Skonał na miejscu, widząc zwłoki swej drogiej Rodziny.

 

Inny świadek Marian Juda obserwujący to wydarzenie przez szpary stodoły Leona Wąsowicza, która od posesji Pylów była oddalona około 150 metrów tak zapamiętał rozstrzelanie rodziny Głazów.

"Michałek jakby krył się w łanie zboża, pierwszy został rozstrzelany. Na huk wystrzałów, z domu na podwórko wybiegły matka z córką. Romcia biegła naprzeciw zbrodniarzowi patrząc mu prosto w oczy i wymierzoną broń. Wołała - coś zrobił z moim braciszkiem, czy tylko zabijać umiesz? Upadła śmiertelnie postrzelona, chwilę później padli matka i ojciec."

Dzisiaj po ponad siedemdziesięciu latach od tych wydarzeń nie możemy powiedzieć - TO HISTORIA - było, minęło. Naszym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń, jest przekazywanie tych wieści. Dopóki żyją świadkowie pamiętający tamtych ludzi, tamte czasy musimy oddać hołd bestialsko rozstrzelanej przez niemieckiego okupanta rodziny Głazów. Po śmierci nie zostali z należną ludziom czcią, lecz zakopani na skraju lasu.

Dlatego też Towarzystwo Przyjaciół Skawiny postanowiło upamiętnić to miejsce. Przygotowania trwały około roku. Pierwszym krokiem było uzyskanie zgody z Nadleśnictwa Myślenice, na terenie którego znajduje się to miejsce, oraz opracowanie projektu. Po uzyskaniu zgody rozpoczęliśmy poszukiwania osób i instytucji, które poniosłyby niemałe koszty wykonania tego obelisku. Nasze poszukiwania przyniosły oczekiwany efekt.

Można było przystąpić do przygotowania miejsca pod przyszły obelisk, na którym został wyryty napis:

1 LIPCA 1944 ROKU ZOSTALI ROZSTRZELANI
PRZEZ NIEMIECKICH OKUPANTÓW

ŚP
ALEKSANDER GŁAZ LAT 45
ŻONA ROZALIA LAT 40
CÓRKA ROMA LAT 16
SYN MICHAŁEK LAT 11

POKÓJ ICH DUSZOM
W SIEDEMDZIESIĄTĄ ROCZNICĘ
TEJ WSTRZĄSAJĄCEJ ZBRODNI
MIESZKAŃCY SKAWINY

13 listopada z udziałem członków Towarzystwo Przyjaciół Skawiny, mieszkańców Korabnik oraz reprezentacji młodzieży ze skawińskich szkół: Szkoły Podstawowej nr 4, Zespołu Katolickich Szkół i Zespołu Szkół Techniczno Ekonomicznych, odbyła się "Żywa lekcja historii p.t. TO SIĘ ZDARZYŁO W KORABNIKACH 70 LAT TEMU". Uczestnikami byli również żyjący jeszcze świadkowie tych wydarzeń: Stanisława Kryda, Maria Sroka, Stanisław Cinal i Stanisław Pękala.

Uroczystości te rozpoczęły się mszą świętą w kaplicy o. Quadeljanów odprawionej przez ks. Jarosława Junuszkiewicza. Po niej uczestnicy przemaszerowali na miejsce wiecznego spoczynku rodziny Głazów.

Prowadzący uroczystość Stanisław Grodecki zapoznał uczestników z dramatyczną historią rodziny Głazów. Mieszkańcy Korabnik nie ukrywali wzruszenia. Młodzież szkolna, wśród której większość stanowili młodzi mieszkańcy Korabnik z żywym zainteresowaniem przyjęła tę historię.

Poświęcenia obelisku dokonał ks. prałat Edward Ćmiel.

W imieniu świadków wydarzeń prze 70 lat zabrał głos Stanisław Pękala, który podziękował Towarzystwu Przyjaciół Skawiny za urzeczywistnienie ich marzeń, upamiętnienia rodziny Głazów.

Na zakończenie uroczystości zebrani odśpiewali "Boże, coś Polskę"

Niech ta uroczystość pozostanie na zawsze w pamięci świadków tej tragedii oraz uczestników tej uroczystości. Miejsce upamiętniające tę tragiczną historię powierzamy życzliwej pamięci wszystkich mieszkańców Skawiny oraz przyszłych pokoleń.

Stanisław Grodecki


Podziękowania

Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Skawiny
serdecznie dziękuje wszystkim instytucjom i ludziom,
którzy wsparli finansowo ideę wybudowania obelisku
upamiętniającego tragiczne wydarzenia w Korabnikach 1 lipca 1944 roku.

W sposób szczególny chcemy podziękować następującym prezesom i właścicielom firm:

- Agawa Bażela - Przedsiębiorstwo Pogrzebowe
- Salix - Jakub Skop - Kamieniarstwo
- Krak Stone - Grzesikowscy - Kamieniarstwo
- P.B.U. Gomibud Sp.z o.o. - Borek Szlachecki
- Pol-Bud Skawina

Gorąco dziękujemy też dyrektorowi Nadleśnictwa Myślenice, pracownikom Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta pani Joannie Szczygłowskiej i Wojciechowi Mackiewiczowi za udzielenie nam wszechstronnej pomocy,
oraz wszystkim tym, którzy w nawet najmniejszy sposób przyczynili się do powstania obelisku.

Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Skawiny


aa

Uczniowie SZK i ZSTE fot.Z.Grodecka

Składanie wiązanki kwiatów przez uczniów SP nr w Skawinie fot. Z.Grodecka

Poświęcenie obelisku fot.Z.Grodecka

fot. Z. Grodecka

Brak galerii zdjęć

Zdjęcia (0)

Dodaj komentarz:

Komentarzy (1)

Pola oznaczone * są obowiązkowe

Autor: Iwona | Dodane: Piątek, 21 lis 2014, 19:58

Piękny wiersz... Proszę więcej o historii Skawiny

Strona Skawina24.com wykorzystuje pliki cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Polub Nas!



Najpopularniejsze

perprocure 02-2